Pracowita sobota

Pogoda sprzyjająca więc i prace poczynione. W tygodniu przejrzałam ponownie nasiona jakie posiadamy, zrobiłam też szkic warzywnika, według planu powinien on być ogromny. W sobotę mąż ruszył dzielnie do ogrodu z łopatą, przekopał kawałek ziemi lecz na moje oko zbyt mały, mam nadzieję że również to stwierdzi i poszerzy go troszkę w wolnym czasie. Mnie natomiast czeka odchwaszczenie i przegrabienie tego kawałka, czekam aż ziemia trochę przeschnie.
Na dzień dzisiejszy nasz pierwszy warzywnik wygląda tak:


Według planu mają się w nim znaleźć: kalafior, brokuł, fasola, groch, jarmuż, buraki, pomidory, seler korzeniowy oraz naciowy, pory, kapusta, sałata, koperek, cebula, marchew, rzodkiewka, pietruszka korzeń oraz nać, koper włoski, brukselka, oberżyna i papryka (mam nadzieję że nie za dużo jak na pierwszy raz, plan jest ambitny). W wolne miejsca o ile takie się znajdą planuje wysadzić aksamitki, nasturcje, rumianek, rozmaryn, szałwię, majeranek i bazylię. Oraz w miejsce poza warzywnikiem słonecznik, dynię oraz cukinię.
Przy planowaniu korzystałam z wiedzy Chrabąszczyka link oraz tabelki, z której korzysta link (dziękuję za pomoc).
Jutro minie 3 tygodnie odkąd wysiałam pierwsze nasiona, zdecydowanie zbyt wcześnie. W przyszłym roku nie tknę nic do marca. Pomidorom chyba jest u nas dobrze, bo z dnia na dzień coraz większe, jednak nic nie przebije dyni, ta rośnie w ekspresowym tempie, zdecydowanie za wcześnie poszła do ziemi. Zastanawiam się czy uda mi się ją przetrzymać w warunkach domowych do maja. Nie wiem co słychać u papryki bo jak na razie to postanowiła się nie ujawniać. Czy ona potrzebuje więcej czasu żeby wykiełkować?
Wysiałam już też kwiaty jednoroczne, wspomniane wyżej, astry, mieszankę białych kwiatów i groszek pachnący.
Szybki podgląd:


Dyniowisko:


Pomidory:


W sobotę udało mi się również zaglądnąć pod agro gdzie zimowały lawendy, kilka z nich jest "niepewnych",  zostały podcięte i przykryte ponownie. Czekamy na wzrost temperatury nocą.
No i przyglądnęłam się bliżej różom… nie wyglądają zbyt optymistycznie. Nie okryłam ich na zimę, więcej rok temu zostały wsadzone w miejsce gdzie zdjęliśmy nawierzchniówkę, teren się obniżył i stoją w wodzie. Topniejący śnieg pozostawił ogromną kałużę (z okna wyglądało to jak jeziorko) która później zamarzła na kilka dni aby ponownie się roztopić. Więc zakładam że przemarzły do korzenia. Czekam, na rozwój sytuacji…




Na zdjęciach, są te które na moje oko wyglądają najzdrowiej.
Nie wiem kiedy i jak je podciąć, kiedy nawieźć żeby nie narobić więcej szkód o ile jest to jeszcze możliwe…

Pozdrawiam wiosennie.

Komentarze

  1. Będzie pięknie i w dodatku smakowicie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Również czekam z niecierpliwością!

      Usuń
  3. Dla nas na taką ilość gatunków ten kawałek warzywnika byłby zdecydowanie za mały. My bardzo je lubimy więc siejemy więcej. Ja swoje róże przycinam wówczas, gdy kwitnie forsycja. Rozkładam kompost, z którego usypany był kopczyk okrywający je. Dokarmiam mieszanką skomponowaną dla róż. Później podlewam "gnojówką" z pokrzyw. Moje nigdy nie będą piękne, bo ziemia słaba, ale jaka satysfakcja, że są i do tego kwitną. Na zdjęciu widzę, że u Ciebie ziemia niczego sobie więc satysfakcja murowana. Tego Ci życzę. Pozdrawiam!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam wrażenie, że za mały ten kawałek, ale co zrobić… może mąż się zlituje…
      Róże w zeszłym roku zostały posadzone i kwitły przepięknie, ale nie zadbałam o nie na zimę i obawiam się teraz skutków. Czekam w takim razie na kwiaty forsycji :)

      Usuń
  4. Uwielbiam patrzeć jak ogród się zmienia krok po kroku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, super to widać u Ciebie ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty