Wiosno, wiosno ach to ty!

Ciepło i przyjemnie się zrobiło, ogrodnicy i działkowicze rozpoczęli już sezon, a ja jak to zwykle wiosną bywa siedzę w domu z chorobą, 2 tygodnie bez wystawiania nosa z domu... No cóż już się nawet przyzwyczaiłam do tego że wiosenna kwarantanna musi być.

Wracając do czasów sprzed choroby, udało mi się przekopać część warzywnika, reszta czeka na pomoc męża, zasadzić truskawki oraz 2 odmiany rabarbaru, wysiać groszek cukrowy oraz sałatę i kalafior. W jednym z marketów zakupiłam drzewka: jabłoń Idared oraz Szampion, wiśnię Łutówkę, morelę Harcot oraz brzoskwinię Inkę. Idared i Lutówka zostały już posadzone na tymczasowe miejsce a reszta czeka na poprawę zdrowia i pogody.

Brakuje mi bardzo czasu spędzanego na zewnątrz, chyba wszyscy czekamy na te pierwsze promienie słońca z utęsknieniem… no i pierwsze kwiaty 😊




Tyle udało mi się zobaczyć; przez okno, bez lornetki nie jestem w stanie ocenić czy coś więcej wzeszło.

Natomiast w domu plantacja powiększa się w zastraszającym tempie. Pierwsze pomidory zostały już popikowane a nawet rozdane, jeszcze jakieś 30 sztuk czeka na otrzymanie swojego kubeczka, których niestety nam zaczęło brakować.



Zapach swojego pomidora wczesną wiosną - nie do opisania!

Pozdrawiam serdecznie, Pani Wiosna


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty